wtorek, 19 maja 2009

Przyjmowanie cudzych perspektyw

Dlaczego zawsze gdy jestem z innymi ludźmi, ba, nawet gdy jestem w miejscu zamieszkania innych ludzi, dlaczego zawsze wtedy czuję wyraźnie ich poglądy, całą perspektywę patrzenia na świat, i przyjmuję to wszystko jako moje własne. A właściwie nie przyjmuję, tylko zgadzam się na jej limity, kształty przygniatające mnie, ograniczające, zniewalające. Udaję wtedy, że jestem z nimi jedno, i że jesteśmy do siebie tak podobni, że nie będą chcieli mnie skrzywdzić. Czy o to chodzi? O oskarżenie, a następnie potępienie i wyrzucenie poza obręb akceptacji? O poczucia izolacji, zostania samemu z poczuciem odrzucenia?

Dygresja: Czy można być z kimś i z poczuciem odrzucenia? Można być z poczuciem odrzucenia jednej osoby i z inną osobą, albo można być z poczuciem odrzucenia jednej osoby i później spotkać się z ową osobą, ale czy to wystarczy? To wystarczyłoby, gdybym miał odwagę odpowiedzieć osobie, która mnie odrzuciła: "Hej ty, nie zgadzam się na twoje odrzucenie, nie zgadzam się z (!) Twoim odrzuceniem. Z drugiej strony dlaczego czyjeś uczucie miałoby być dla mnie straszne, niepokojące, bolesne? Dlaczego?

Czy odnoszę emocje innych tak głęboko do siebie, że przesiaduję z nimi dłużej i mocniej niż tamci ludzie? Po co mi ich uczucia i emocje? Dlaczego tak bardzo zależy mi na odczuwaniu stanów innych osób? Co mi to daje? Nic!, do cholery, nic.

Czy boję się zrezygnować z czucia innych ludzi? Co wtedy zostanie mi? Zostanę sam z... sobą. Taka perspektywa właściwie odpowiadałaby mi, choć wiem, że nie przepadam za samotnością na dłuższy dystans. Jednak jak pomyślę racjonalnie, obecna sytuacja jest dalece zdysbalansowana. Lubię siebie, i moja obecność wystarczy mi przez większość czasu. Nie potrzebuję innych aż tak bardzo, jak mi się często wydaje. To jest błąd myślowy i niepotrzebna praca.

Liczy się decyzja wewnętrzna. Koniec. Nie chcę czuć stanów innych ludzi, nie chcę czuć emocji innych ludzi na sobie, nie chcę czuć uczuć innych ludzi drążących mnie od środka. Mam dość! Chcę siebie, bo ja jestem dla siebie zazwyczaj dobry i ja potrzebuję tej swojej stałej dobroci! Więc tak, wybieram siebie, kocham siebie! Amen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz