Uczucia są zmienne. Zmieniają się tak szybko, że umysł za nimi nie nadąża.
Czuję potrzebę określenia się w sferze uczuć. Czym jestem, mając do wyboru setki płynnych stanów zmieniających kolory i konsystencje w czasie pomiędzy dwoma myślami? Umysł podpowiada, że moim celem jest bycie jednym z tych ciepłych, przytulnych, radośnie kochających i stałych jak skała kamlotów emocjonalnych. Taki mam ideał. Nie podoba mi się, ale cóż, podświadomość wie swoje i kiedy ma okazje, rzuca mi się na oczy tak, żeby mnie zaślepić i żebym realizował taki schemat.
Po co? Na pewno nie dla korzyści, nie na tym etapie. Ten schemat był dla mnie ważniejszy niż moje własne samopoczucie. On nadal jest dla mnie ważny. Niby o tym wiem, a jednak ten temat kryje się zaraz za rogiem nieświadomości. I wychodzi skrawek po skrawku na światło świadomości. Kto jest ważniejszy: ja czy schemat odziedziczony po kimś innym? Co jest dla mnie ważniejsze: czucie się dobrze czy spełnianie obowiązku bycia miłym wobec innych? Oczywiście dla mnie ważniejsze jest czucie się dobrze, ale co jest ważniejsze "tak obiektywnie"?! Kto, do cholery, kazał mi się zastanawiać nad podatnością na zranienia innych? Chyba to byłem ja sam.
Czas zrezygnować z mojego obowiązku, który sam sobie wyznaczyłem. To desperackie dążenie do unikania zranień pochłania wszystko, włącznie ze mną samym. A przecież nie chcę tak, bo sam jestem ważniejszy od mojej jednej myśli.
I nie wiem, do cholery, co to znaczy "tak obiektywnie"! To skretyniałe stwierdzenie jest wyzute z realizmu całej sytuacji. Ja nie wiem i nikt inny nie ma pewnie zielonego pojęcia, czym kurwa jest ten jebany obiektywizm! Sami się kurwa zastanawiajcie, co jest dla Was obiektywne, i do niczego nie dojdziecie tą drogą, bo jest to niemożliwe do przejścia. Ja nie chcę się zastanawiać już więcej nad obiektywnością rzeczy ważnych dla mnie, ewentualnie mogę na to spojrzeć oczami drugiej, konkretnej osoby, a nie rozpatrywać abstrakcyjne zbiory ludzi, środowisk czy jeszcze innych zmiennych. Kurwa! To ponad moje siły. No więc starczy! Nigdy więcej abstrakcji. Ja wiem, czym jestem, i wiem, czym są inni ludzi, i tego się będę trzymał.
Generalnie nie mam teraz ochoty na kierowanie się zasadami bez pokrycia w doświadczeniu. Większość tych zasad jest błędna, oparta na fałszywych wnioskach lub na mylących emocjach. Nie chcę.
I stąd ten cały lęk w uczuciach. "Nie możesz być tym, kim ci się podoba! Musisz być kimś, kto spełnia cały zestaw pokręconych zasad, bo my je wymyśliliśmy i każemy ci się ich słuchać.". To słowa przodków.
Dzisiaj rozmawiałem z A. Opowiedziała mi o sytuacji, jak rodzice kazali jej wywyższać ich ponad nią samą. To takie proste. Rodzice nie muszą kazać wywyższać innych ludzi, karcić za nieposłuszeństwo itp. Oni mogą kazać Tobie wywyższać ich!, i wtedy nauczysz się przebywać w podobnym stosunku z innymi ludźmi. "To inni są ważniejsi ode mnie, to uczucia innych stanowią podstawę do rozmowy, nie moje tam małe zduszone zalążki uczuć". Co za choroba! Ja chcę, żeby było całkowicie na odwrót! Chcę móc wyrażać w sposób swobodny, lekki i radosny wszystkie możliwe uczucia! Chcę umieć wyrażać się w sposób pozbawiony lęków o prawidłowe wypełnianie listy obowiązków w stosunku do drugiej osoby. Chciałbym przy tym, aby inni ludzie potrafili i byli chętni zrozumieć to, co wyrażam i dlaczego. Lubię, kiedy rozumieją.
No to gdzie ja jestem wśród tych uczuć? Myślę, że jest to do odkrycia w trakcie ich wyrażania, jednak już teraz widzę, że ówczesna tożsamość związana z lękiem zmienia się w coś lżejszego. Jeśli czyha tam na mnie ukryta tożsamość, to jest ona lekka.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Co odczuwasz na dźwięk słowa obowiązek?
OdpowiedzUsuńCo odczuwasz na dźwięk słów, które czujesz, że płyną z serca?
Czym jest dla Ciebie wolna wola, jak chciałbyś ją wyrażać?
Kiedyś uważałam, że to, jak wykonuję jakiekolwiek czynności jest jedynie słuszne i niepodważalne, doprowadzając tym ludzi do rozpaczy. Dziś wstydzę się tego. Każdy człowiek jest niepowtarzalnym zjawiskiem, kimś, kogo warto poznać - bez względu na wiek, status społeczny, rasę.
Poznając siebie, poznajemy również drugiego człowieka. Łatwiej nam wniknąć w jego osobowość, poznać atmosferę w jakiej się wychowywał i w jakiej żyje obecnie.
Nie ma ludzi złych, są tylko nieświadomi tego, co czynią. Człowiek świadomy działa rozważniej.
Cześć gejzer, miło Cię widzieć.
OdpowiedzUsuń"Obowiązek" kojarzy mi się z uczuciem pustki. Wydaje mi się, że umiem dobrze spełniać kilka obowiązków, ale ich spełnianie nie ma wiele wspólnego z czuciem, a bardziej z myślami. Gdy czuję, że spełniam obowiązek, zanurzam się w myślach i przestaję dopiero, gdy skończę. Tak więc pustka, czasami gniew, czasami coś innego. Ostatnio się trochę to zmienia, bo kieruje się bardziej uczuciami.
A słowa płynące z serca to jakby inny świat, w którym wszystko jest żywe i prawdziwe. To, co czuję, zależy od tego, co te słowa mówią, chociaż zwykle pozostawiają ślad w sercu. Choć czasem trudne to przyjęcia, lubię je w głębii.
Z wyrażaniem wolnej woli nie rozumiem Twojego pytania. Napisałem wcześniej, że chciałbym wyrażać uczucia, i to prawda. Chodziło mi o to, że chciałbym, aby moje uczucia były dla mnie ważniejsze niż czyjeś nakazy albo niż moje własne nakazy. Dokładniej, abym pozwalał sobie czuć uczucia na bieżąco, jak się pojawiają, a nie zwlekać z tym aż do zakończenia procesów myślowych :). Jest tak coraz bardziej i bardzo mnie to cieszy.
A ja się łapię czasem na tym, że też tak właśnie uważam, że mój sposób jest najlepszy. Często widzę, że to nieprawda. Mogę się starać, a i tak zrobić coś niedobrze. Wtedy często staram się poprawić i robić coś tak, żeby było dobrze. W sumie przydałoby mi się tutaj trochę więcej luzu. Luz oznacza zmianę priorytetu z myśli na ... uczucia? Tak!
Odnośnie do tego, że każdy jest niepowtarzalny i wart poznania --- wierzę, że tak jest, jednak często czuję pogardę lub obojętność do wielu ludzi, a zainteresowanie tylko dla niektórych. Proszę o pomoc w tej sprawie (opiekuna), i trochę się temat rozjaśnia, jednak nadal poczucie pogardy, opuszczenia i zignorowania jest u mnie dominujące. Chciałbym, żeby to się zmieniło. Wierzę, że zmieni się. Czasami rozmawiam z ludźmi, będąc otwartym na nich, i wtedy rozmowa jest bardziej żywa, tak zauważyłem.
Dobrze jest znać siebie :) oraz innych.
Podoba mi się słowo "rozwaga".
Droga gejzerku, mam wrażenie, że gdy tak sobie rozmawiamy, ja doświadczam ograniczeń związanych ze słowem pisanym i wyrażam rzeczy często inaczej niż jest naprawdę. Jeśli się kiedyś spotkamy na żywo, będzie to o wiele lepsza okazja do poznania się nawzajem. A mimo to jestem Ci wdzięczny za pojawienie się w moim życiu tak jak jesteś :)
Pozdrawiam